Trzecia opowieść (Jennifer i Sergio)
Co rządzi życiem człowieka-przypadek czy przeznaczenie? Gdy zdarzy się niespodziewanie coś dobrego, jeden z nas powie: "Co za szczęśliwy traf", a inny: "To było przeznaczenie". Smutne zdarzenie dla jednego będzie pechowym zbiegiem okoliczności, dla drugiego-przejawem działania siły wyższej. Przez stulecia w różny sposób odpowiadano na pytanie; Czy człowiek jest istotą wolną? Starożytni Grecy wierzyli, że o ludzkim losie decyduje fatum-nieodwołalna decyzja bogów. Chrześcijanie sądzą, że człowieka powołał do istnienia Bóg, obdarzył go wolną wolą, ale sam-jako wszechwiedzący-zna wybory wszystkich ludzi. Są również tacy, którzy uważają, że nasze pojawienie się na świecie jest całkowicie przypadkowe. Własne życie kształtujemy samodzielnie i przed nikim nie odpowiadamy za podejmowane decyzje. Zatem przeznaczenie, przypadek czy siła wyższa?
Biegł szpitalnym korytarzem najszybciej jak tylko mógł. Nawet na murawie w żadnym meczu, nigdy tak się nie śpieszył. W końcu dotarł do sali. Otworzył lekko drzwi i wszedł do środka. Na łóżku siedziała zapłakana miłość jego życia. Nie mógł patrzeć jak cierpi. Gdyby mógł najchętniej zamieniłby by się z nią miejscami, aby ona nie musiała przez to przechodzić. Usiadł obok niej. Nie odzywali się do siebie. Sergio nie mógł patrzeć w jej poczerwieniałe oczy od ilości wylanych już łez. Siedzieli tak w ciszy, w białej sali. Nienawidził szpitali. Kojarzyły mu się ze złem. Miał już dość panującej, ponurej i beznadziejnej ciszy. Odezwał się pierwszy, patrząc prosto w pełne łez niebieskie iskierki, które dla niego były najpiękniejszym zjawiskiem na świecie.
-Jen?
Nie wiedział co ma powiedzieć. Jak się do niej odezwać, żeby nie wywołać u niej kolejnej fali smutku. Tracił już resztki nadziei na rozmowę z nią, kiedy niespodziewanie to ona przerwała ciszę.
-Sergio, poroniłam.
Po tych słowach na nowo w jej oczach rozpętała się ulewa. On nie potrafił patrzeć na to jak cierpi. Sam również cierpiał. Oboje bardzo wyczekiwali najszczęśliwszego dnia w ich życiu, jakim miały być narodziny ich dziecka. Przytulił ją do swojego serca najmocniej jak tylko potrafił i sam nawet nie próbował powstrzymać swoich łez. Pozwolił im obrać swój własny kierunek i wytworzyć wodospad spływający po jego policzkach. Czy to jakieś cholerne fatum? Tak bardzo chciał zamknąć oczy, by potem obudzić się i powiedzieć sobie, że to tylko zły sen. Jednak nie. To nie sen, lecz cholerna, szara i bezsensowna rzeczywistość. On sam czuł się okropnie i nawet nie chciał myśleć, co czuje teraz jego ukochana Jennifer. Wtulała się do niego z każdą chwilą coraz bardziej. Jej łzy przestały już mieć jakiekolwiek szanse na wypłynięcie na wierzch. Już nie potrafiła płakać, nie chciała o tym myśleć. Jedyne czego teraz pragnęła najbardziej na świecie to sen w ich wspólnej sypialni obok jej ukochanego. Wiedziała, że teraz jest w złym stanie psychicznym i nie potrafiła teraz o niczym innym nawet pomyśleć. Jednak tak bardzo pragnęła zapomnieć o tym wszystkim i zacząć żyć na nowo. Odsunęła się trochę od piłkarza i spojrzała mu głęboko w oczy po czym wykrztusiła:
-Kocham cię.
Ramos najzwyklej w świecie pocałował ją w czoło i znów zamknął szczelnie w swoich objęciach. Nie potrzebowali więcej słów. Wystarczyło, że mieli siebie i nic innego już dla nich się nie liczyło.
***
Wiedziała, że jej ukochany ma trening. Ale wiedziała też, że to nie może czekać. Oboje pragnęli tego dziecka. I wiedzieli, że mimo przeciwności losu, oni się nie poddadzą. Po tym co przeszła musiała być pod opieką psychologa. A kto był jej prywatnym psychologiem? Nie kto inny jak Sergio Ramos. To on dodawał jej coraz więcej sił każdego dnia i to on pokazywała jak bardzo ją kocha. Pędziła na boisko jak oszalała. Kiedy dotarła, chłopaki akurat mieli przerwę w treningu. Zawołała do siebie jej ukochanego. Ten przestraszony szybko do niej podbiegł i zmęczony wykrztusił:
-Kochanie co się stało?
-Sergio posłuchaj, jestem w ciąży!
Wrzasnęła na cały głos. Ramos podniósł ją do góry i okręcił się z nią wokół siebie. Był tak szczęśliwy jak nigdy dotąd. Nawet żaden wygrany mecz, nie przyniósł mu tylu pozytywnych emocji. Uklęknął przed nią i wtulił się do jej brzucha. Na ten widok, koledzy z jego ukochanej drużyny klaskali, wiwatowali, a inni nawet pozwolili sobie na jedną małą łzę ze wzruszenia. Wszyscy wiedzieli, co ta dwójka musiała przejść. W końcu mieli nadzieję, a wręcz byli tego pewni, że teraz będą na prawdę szczęśliwi.
- Opowieść numer trzy już jest. Szczerze mówiąc, kiedy ją pisałam to miałam w głowie różne jej zakończenia. Lecz w końcu zabrałam się za pisanie i powstało to. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Następna opowieść pojawi się za niedługo. Komentować i Pozdrawiam ;)

Jak ty genialnie piszesz! I Sergio*_*. Nie wiem co napisać. Jen musiała przeżyć traumę, bo stracić dziecko? Tragedia. Bardzo mi sie podoba ten blog i twoje opowiadania. Chociaż mam co robić w ferie (czytac twoje genialne opowieści), bo z powodu grypy plany nie wypaliły. Ale co ja ci to pisze, z niecierpliwością czekam na następna opowieść i pozdrawiam;*
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo. Te słowa motywują mnie do dalszego pisania. Zdrowiej jak najszybciej i czekam na kolejny rozdział u ciebie. Jeszcze raz Zdrowiej ;) Pozdrawiam :*
UsuńNie ma słów ;') Na początku poroniła, teraz kuźwa ciąża od nowa :D N fajnie, fajnie :D Pisz mi o Gerardzie Pique! ♥
OdpowiedzUsuń